ŚDM to my!



Byliśmy świadkami i uczestnikami Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, które po 25-latach znowu zawitały do Polski. Dla mnie był to prawdopodobnie jeden z najlepszych okresów w życiu.

Czas przygotowań do lipcowych wydarzeń pozostawił po sobie wiele miłych wspomnień. Rozpoczynając w 2015 roku pozwolił nam wolontariuszom, dobrze się poznać oraz przygotować siebie i parafian do tych Dni. Im bardziej zbliżał się czas przyjazdu pielgrzymów, tym więcej zadań było do wykonania – chcieliśmy jak najlepiej przyjąć naszych gości. Myślę, że się udało - po zakończeniu ŚDM wyjeżdżali zadowoleni z pobytu. Bardzo miłym obrazem, jednym z wielu, który mam w pamięci, był pierwszy dzień przyjazdu grup. Nie da się zapomnieć ich uśmiechów, radości, a także widoku rodzin, które czekały, aby zabrać ich do swoich domów.

Bezgraniczna radość

Pamiętam jak jechaliśmy pierwszy raz do Krakowa na Wydarzenia Centralne – w czwartek na powitanie Papieża. Autobus był zapełniony po brzegi, jednak nie przeszadzało to nam dzielić się z innymi radością. W tym można było usłyszeć jak śpiewaliśmy. W zwykły, szary dzień nikt z nas nie odważyłby się śpiewać w komunikacji miejskiej. Ale to nie był „zwykły” dzień, działała magia ŚDM! Kiedy czekaliśmy na Błoniach na Papieża, w sektorze "V", coś mnie tknęło - Przecież Papież będzie wjeżdżał zaraz obok naszego sektora! - pomyślałam. Stojąc przy barierce, mając świadomość, że za moment Ojciec Święty będzie przejeżdżał jedynie kilka metrów ode mnie myślałam jakie szczęście mnie w tym roku spotkało. Drugi raz w tym roku miałam okazję być tak blisko niego. Najpierw w dniu moich urodzin na Placu Świętego Piotra.. Mówiłam wtedy, że to "przedsmak lipcowego spotkania" - nie pomyliłam się, bo w ciągu ŚDM w Krakowie Papież Franciszek trzykrotnie był bliżej, niż mogłam wcześniej marzyć.

Weekend w Brzegach, wśród tylu ludzi z różnych zakątków świata. Widok tak wielu flag powiewających obok siebie, z państw, które nie koniecznie są sobie przyjazne… Pielgrzymi uśmiechnięci, szczęśliwi, może trochę zmęczeni, ale nie zamieniliby śpiwora na łózko w domu. Ja mogę podsumować to jedynie tak: na ŚDM nie istnieją podziały, konflikty; człowiek człowiekowi bratem.

Zadanie do wykonania

Papież Franciszek w trakcie swojej wizyty w Polsce, przemawiał do nas wiele razy. Trudno wybrać spośród jego słów te ”najlepsze”, jednak na mnie szczególne wrażenie zrobiło jedno zdanie z sobotniego czuwania:

Jezus dziś ciebie zaprasza, wzywa cię, byś zostawił swój ślad w życiu, ślad, który naznaczyłby historię, który naznaczyłby Twoją historię i historię wielu ludzi.

Nie możemy przejść przez nasze ziemskie życie ot tak sobie, naszym zadaniem nie jest po prostu iść. Mamy iść i działać, zostawić po sobie ścieżkę zapełnioną dobrymi uczynkami - wystarczy włożyć wygodne buty.

W niedzielę po wyjściu z Campus Misericordiae udało razem z grupą wolontariuszy udało nam się dotrzeć na Tauron Arenę - miejsce spotkania z Ojcem Świętym. Znowu udało się być blisko Franciszka – na płycie Areny. Była radość, śmiech, zmęczenie, wzruszenie… I coś, czego nigdy bym się nie spodziewała. W dniu, kiedy w moim dekanacie odbywała się peregrynacja symboli ŚDM, byłam na konkursie ponad 500 km od domu. Żałowałam, że nie zdążę wrócić do parafii. Krzyż ŚDM to dla mnie coś niezwykłego. Na Tauron Arenie byłam nie tylko blisko sceny, na której był ustawiony, nie tylko go widziałam. Dotknęłam go. Pomodliłam się. Podziękowałam Bogu. To było kilka sekund, krótkich, ale jak dla mnie ważnych.

Jak to się skończyło?

Ktoś mógłby spytać „Jak to się skończyło? Jak zakończyły się dla mnie ŚDM?” Chciałabym odpowiedzieć ale nie mogę. Światowe Dni Młodzieży się nie skończyły, one trwają nadal. We mnie, w moim sercu, wśród moich znajomych, może nawet w Tobie? Wystarczy tylko pozwolić, aby ta magia zaczęła działać w naszym życiu. Światowe Dni Młodzieży to nie tylko tydzień przyjazdu pielgrzymów - tak naprawdę, ŚDM to MY!

Co będzie dalej?

Jeśli ktokolwiek z Was będzie się zastanawiał czy jechać na Światowe Dni Młodzieży w następnych latach – pojedźcie, a na pewno nie będziecie zawiedzeni. Najbliższa okazja już na początku 2019 roku w Panamie. Daleko? Jest jedna rada - „Włóż wygodne buty i… Do zobaczenia w Panamie!” Czy ja też tam pojadę? Nie wiem, ale Światowe Dni Młodzieży w Krakowie na pewno nie były moimi ostatnimi!

 

Anna Majewska



Ślady

Anna Majewska