Niemożliwe? A jednak!





Bardzo dobrze pamiętam jak Ojciec Święty na zakończenie Światowych Dni Młodzieży w Rio de Janeiro ogłosił, że następne spotkanie młodych z całego świata odbędzie się w Krakowie. To było niesamowite! Tak wielkie wydarzenie w Polsce! Skąd tak wielki dar dla naszej Ojczyzny? To i inne pytania mieszały się z moim ogromnym wzruszeniem. To był dopiero początek pięknej drogi, której właściwie nie można nazwać inaczej, jak tylko drogą, której na imię JEZUS.

Czas szybko płynął, a Wydarzenia Centralne były coraz bliżej. Trzeba było w końcu zacząć organizować wyjazd - tylko jak się do tego zabrać? Pojechać z grupą parafialną, na własną rękę, czy zapisać się jako wolontariusz? Nie wiedziałem, która opcja będzie najlepsza do momentu, w którym pojawiła się całkiem nowa, nieoczekiwana propozycja.

Boże ratuj!


Jeden z naszych braci zaproponował stworzenie grupy ewangelizacyjnej w ramach Międzynarodowego Centrum Ewangelizacyjnego w trakcie ŚDM - kilku kleryków WSD w Pelplinie, znajomi i przyjaciele jako jedna grupa. Zebraliśmy się wspólnie, wzięliśmy do rąk namioty, śpiwory, materace i pojechaliśmy przez całą Polskę do Krakowa. Kiedy zameldowaliśmy się na placu namiotowym ogarnęło mnie przerażenie. Tyle czasu w namiocie? W takich warunkach? Mieliśmy iść do miasta, by rozmawiać z ludźmi, ewangelizować, a jedyne, co miałem w głowie i sercu to: „Nie dam rady, Boże ratuj!”.


Początkowo zadanie ewangelizacji okazało się być niezwykle trudne. Kompletnie nie miałem pojęcia jak się do tego zabrać. Choć robiłem to już wiele razy, bo doświadczenie wspólnoty i formacja seminaryjna cały czas mnie do tego przygotowują, wszystko wokół sprawiało, że cały czas byłem zirytowany i sfrustrowany. Na szczęście tak wyglądał tylko pierwszy dzień. Z każdym kolejnym było coraz lepiej. Zacząłem przeżywać coś, co dziś z wielkim spokojem mogę określić jako jedną z najpiękniejszych przygód mojego życia. Niesamowitym było - i wciąż jest - jak wiele wspaniałych osób Pan postawił wtedy przede mną, choć nie sposób zapamiętać ich wszystkich. Wiem jednak, że każde, nawet najkrótsze spotkanie, liczne rozmowy z młodymi i nieco starszymi ludźmi, w jakiś sposób ubogaciły moje życie. Okazało się, że choć jesteśmy z różnych końców świata, to przeżywamy podobne radości i smutki. Bardzo ujęła mnie reakcja pielgrzymów na strój duchowny. Podchodzili, rozpoczynali rozmowy, prosili o zdjęcia i bardzo często dziękowali, że w Polsce księża i klerycy publicznie noszą koszulę z koloratką czy sutannę. Nigdy nie pomyślałbym, że to może mieć dla ludzi aż takie znaczenie.


Ten widok powalał z nóg...


W Krakowie doświadczyłem młodego, żywego Kościoła! Tylu młodych ludzi z ogromną energią, zapałem, radością, gromadziło się, by wspólnie celebrować liturgię, dawać świadectwo swojej wiary. Ten widok powalał z nóg - w kościołach, gdzie odbywała się adoracja Najświętszego Sakramentu w atmosferze ciszy i skupienia setki młodych ludzi trwały na modlitwie, a na zewnątrz trwała zabawa w rytmach chrześcijańskiej muzyki. Niemożliwe? A jednak!


Wydarzeniem, które zapadło mi głęboko w pamięci była wspólna modlitwa Koronką do Bożego Miłosierdzia na krakowskim rynku. Początkowo odmawialiśmy sami, później przyłączyła się do nas grupa młodzieży z Australii. Po chwili rozmowy zaproponowaliśmy, by wtedy kiedy my będziemy modlić się po polsku – oni dołączyli w języku angielskim. Z minuty na minutę pielgrzymów było coraz więcej, tak, że jedna modlitwa rozbrzmiewała chórem w różnych językach. Doświadczyliśmy jednoczącej mocy modlitwy, pomimo dzielącej nas bariery językowej. Do dzisiejszego dnia mam kontakt z niektórymi, chociażby z Tomem, pochodzącym z Australii. Kilka miesięcy po naszym spotkaniu napisał, że razem z bratem bliźniakiem wstępują do tamtejszego seminarium, żeby rozeznać i pogłębić swoje powołanie. Nie mogłem spodziewać się piękniejszej wiadomości!


„Bóg czegoś od ciebie oczekuje, Bóg czegoś od ciebie chce, Bóg czeka na ciebie!”- te słowa Ojca Świętego towarzyszą mi każdego dnia. Młodość, zapał, energia - po ubiegłorocznym święcie młodości mam ich jeszcze więcej niż wcześniej. Chwała Panu za to doświadczenie!



Kleryk Kamil
fot. flickr.com/krakow2016



Świadectwo nadesłane do książki "Młodość - projekt życia", która opisuje ludzkie doświadczenie działania, relacji i wspólnoty podczas ŚDM. Jednocześnie, poprzez komentarze teologów i biblisty oraz dodatkowe materiały, podpowiada, co można zrobić, by ŚDM trwało w naszych środowiskach. Więcej o projekcie przeczytasz TUTAJ.