Byłam tak blisko!





Niejednokrotnie byłam na rekolekcjach oazowych jako animator, wiedziałam z jak ciężką pracą trzeba się zmierzyć podczas kilkunastu dni, żeby nikomu niczego nie brakowało. Teraz widzę, że wolontariatu podczas ŚDM nie da się porównać z doświadczeniami wakacyjnych oaz. Przygotowania do spotkania młodych były wytężoną pracą nad sobą, usprawnianiem komunikacji z innymi, spełnianiem marzeń, ale też walką z własnymi ograniczeniami i słabościami.

Pochodzę z Krakowa i od początku wiedziałam, że podczas ŚDM chcę zaangażować się w wolontariat. Od kilku lat jestem związana z Ruchem Światło-Życie. Dzięki wspólnocie poznałam Chrystusa, zbliżyłam się do Niego i zaczęłam służyć innym. Szybko zdecydowałam się więc na pomoc w organizacji ŚDM.

Najważniejsze jest imię

Swoją przygodę zaczęłam od wolontariatu długoterminowego. Od czasu do czasu prowadziłam spotkania, po drodze trafiłam też do Wolontariatu Plus. Podczas jednego ze szkoleń usłyszałam od prowadzącego słowa, które pracują we mnie do dziś. Mówił o tym, że najważniejsze w kontakcie w drugim człowiekiem jest jego imię - uświadomiłam sobie, że dopiero wtedy czuje się on ważny. Kolejną wskazówką było zrozumienie, że każdy problem potraktowany jako szansa może dać pozytywny skutek, czego wiele razy doświadczyłam w trakcie Światowych Dni Młodzieży.

Długo nie wiedziałam jakie zadanie zostanie mi przypisane, choć w sekcji wolontariatu bywałam regularnie przez rok. Wszystko zmieniło się, kiedy dostałam wiadomość od Kasi, koordynatorki wolontariuszy, że mogę wybrać grupę, którą będę się zajmować podczas lipcowych wydarzeń - jej zakwaterowaniem, organizacją dnia, dopilnowaniem czy wszyscy dostali obiad. Spośród wielu opcji wybrałam “opiekę” nad członkami chóru i orkiestry - byłam szczęśliwa, że ponad dwa tygodnie spędzę w muzycznej atmosferze! Wtedy poczułam, że ŚDM się zaczęły.



Wszystko zawisło na włosku

Liczne spotkania z Łukaszem, koordynatorem Chóru i Orkiestry ŚDM - ustalenia, wdrażanie nowych wolontariuszy… Wiele rzeczy się mieszało, czasem ktoś coś źle zrozumiał, jednak zawsze miałam w głowie, że Pan Bóg nad tym wszystkim czuwa i prostuje nasze poplątane sprawy. Tydzień służenia chórzystom i orkiestrze minął na przyglądaniu się pracy muzyków od kuchni, wspólnym jedzeniu posiłków, wydawaniu wody, rozmowach, bindowaniu śpiewników przez całą noc w Filharmonii, ogarnianiu prawie 400 osób przez całą dobę.

Kiedy nadchodził czas Wydarzeń Centralnych, Łukasz rozdzielił opiekę nad wszystkimi muzykami pomiędzy mnie i Kasię, drugą koordynatorkę. Naszymi głównymi zadaniami było dowożenie ich na miejsce prób z akademików, w których byli zakwaterowani, pomoc we wszystkich możliwych sprawach, rozwiewanie wątpliwości, łagodzenie niepotrzebnych nerwów. Dużym wyzwaniem dla wszystkich był moment, kiedy tuż przed wejściem na Campus Misericordiae, gdzie odbywały się ostateczne próby, część chóru została zatrzymana przez BOR. Świat kilkudziesięciu osób stanął w miejscu, a ich udział w spotkaniu z Papieżem Franciszkiem zawisnął na włosku. Upał, narastające nerwy, kończąca się woda i chęć zjedzenia czegoś innego niż Kinder Bueno White, zdawały się nie mieć końca. Mimo, że sytuacja była bardzo napięta, dopiero wtedy miałam okazję lepiej poznać tych wszystkich ludzi, którzy z anonimowych twarzy stali się konkretnymi osobami. Mieliśmy czas posiedzieć na chodniku, porozmawiać o przyjaźni, czy wymienić uściski. Dziś odbiór tych wydarzeń nie jest negatywny, bo został przepuszczony przez filtr spotkania z Chrystusem i sobą nawzajem.

Spełniły się moje marzenia

W tym czasie bardzo doświadczyłam spotkania z żywym Jezusem. Dzięki Niemu spełniły się moje marzenia, poznałam wiele osób, z którymi mam kontakt do dziś, pokochałam muzykę... Mogłam nawet zaśpiewać na Mszy Świętej otwarcia ŚDM, czego nigdy bym się nie spodziewała! Wiecie co się czuje, kiedy stoi się na schodach z nutami w rękach, niżej orkiestra i dyrygenci? To coś wspaniałego - uczucie nie do opisania! Pan Jezus był w tym śpiewie, muzyce, ludziach, atmosferze – jestem tego pewna na 100%, było Go czuć!

Chwała Ci Panie, że pozwoliłeś mi być tak BLISKO! Dziękuję, że w moim sercu i myślach wciąż jest jeszcze wiele wspaniałych wspomnień ze Światowych Dni Młodzieży w Krakowie!



Agata




Świadectwo nadesłane do książki "Młodość - projekt życia", która opisuje ludzkie doświadczenie działania, relacji i wspólnoty podczas ŚDM. Jednocześnie, poprzez komentarze teologów i biblisty oraz dodatkowe materiały, podpowiada, co można zrobić, by ŚDM trwało w naszych środowiskach. Więcej o projekcie przeczytasz TUTAJ.